Zapomnij, że umarłaś

Zapomnij, że umarłaś

Klaudia Zacharska

Dane o produkcie

  • Ilość stron: 496
  • Format: 125 x 195 mm
  • Oprawa: Oprawa miękka ze skrzydełkami
  • ISBN: 978-83-66767-90-4
  • Wydanie: Wydanie I, listopad 2025

Ocena czytelników

Cena: 59,90zł 50,00 zł brutto

OPIS KSIĄŻKI

Zapomnij, że żyłaś. Życie i śmierć to tylko dwa odmienne stany świadomości...

Kaja wraz z córką sprowadziły się niedawno do pewnego miasteczka, gdzie życie jest idealne, a czas zdaje się płynąć wolniej. Sielanka ma jednak rysy – Kaja nie może otrząsnąć się z wrażenia, że utraciła coś istotnego. Skoro jednak towarzyszy jej jedyna córka, czego może jej brakować? 
Lena nie potrafi pogodzić się z ciszą. Minęły tygodnie, odkąd zgłosiła na policję zaginięcie matki i młodszej siostry. Śledztwo nie przynosi odpowiedzi, a determinacja dziewczyny rośnie. Do tego stopnia, że w końcu sam rusza na poszukiwania rodziny. Wyprawa doprowadzi ją do miejsca, gdzie życie i śmierć zmieniają swoje oblicza. 
Nasycona niepokojem i poczuciem straty opowieść z gatunku realizmu magicznego – o poszukiwaniach, rozkwitających uczuciach i więziach, których nawet śmierć nie zerwie. A także o rodzicielskiej trosce, która przekracza granice tego, co uznajemy za właściwe.

Kiedy po przeczytaniu jakiejś książki Twoje zwykłe, codzienne czynności zaczynają Ci się z nią kojarzyć, to znaczy, że była to naprawdę dobra historia. I taka właśnie jest najnowsza powieść Klaudii. Zostaje w pamięci i ryje… 
Krzysztof Kramer (Intax), fotograf, videorecenzent, instagramer

Są miejsca, w których rodzą się nadzieje i marzenia. Są miejsca, które marzenia zabijają. I są też miejsca, które zabijają po prostu. 
Nie wiesz, do którego z nich zaprowadzi cię droga…

***
– Gdzie my w ogóle jesteśmy?
Kaja uniosła brwi, nie odrywając spojrzenia od wijącej się przed nimi szosy, nieskażonej liniami wyznaczającymi pasy, znakami drogowymi czy krawężnikami. Asfalt zdawał się wtapiać w leśną ściółkę, a prowadząca samochód kobieta od jakiegoś czasu trzymała się środka jezdni, nie zawracając sobie głowy zjeżdżaniem na prawo. Wyjąwszy ich własne auto, ruch był tu i tak zerowy.
– Nazwij mnie szaloną, jeśli chcesz – mruknęła, zerkając na córkę – ale wygląda mi to na las.
Monika się uśmiechnęła. Wciąż wodziła spojrzeniem od ściany drzew po swojej prawej stronie do niemal identycznej po lewej i z powrotem. Pnie były tu stare i grube, gęste korony zamykały się nad pomarańczowym Citroenem Cactusem, tłumiąc światło i barwiąc je  na zielono. Po obu stronach szosy przestrzeń między drzewami porastały gęste zarośla: leszczyny przetykane wieloma innymi gatunkami, których nazw Kaja nie pamiętała. Rozpoznała skupiska niskich krzaczków poziomek, ale nic ponadto – całą swoją wiedzę na temat roślinności pozostawiła w liceum dawno, dawno temu.
Zerknęła na Monikę i dostrzegła, że jej córka ponownie wpatrzyła się w telefon. Opuszkiem palca wybijała nieregularny rytm na ekranie i wyglądała na zirytowaną.
– Kiepski zasięg? – zapytała Kaja, na co Monika zmarszczyła nos i pokiwała głową z niezadowoloną miną.
– Zerowy. Nie rozumiem, dlaczego wybrałaś tę drogę – burknęła, wracając do sprzeczki, którą odbyły po opuszczeniu stacji benzynowej. – Według Google tamtą byłybyśmy dużo szybciej.
– Wiesz, że lubię takie trasy. 
Ciąg dalszy nastąpi… 

 

Dodaj opinię o produkcie


Powiązane produkty